Czwartek, 21 września 2017

Prezydent Gdańska oskarża dziennikarza TVP o napaść. Gazeta.pl rzuca komenatrzem: "Kiedy zaczną bić?" [WIDEO]

Opublikowano: 13 września 2017 13:17:35
Podziel się i skomentuj

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz był przesłuchiwany we wtorek przez komisję śledczą ds. Amber Gold, gdzie zaprzeczał uparcie jakoby miał cokolwiek wspólnego z prezesem Amber Gold Marcinem P.

Prezydent Gdańska oskarża dziennikarza TVP o napaść. Gazeta.pl rzuca komenatrzem: "Kiedy zaczną bić?" [WIDEO]
Prezydent Adamowicz przed komisją śledczą ds. Amber Gold.

- Chciałem bardzo wyraźnie podkreślić, że nie miałem żadnych kontaktów z Marcinem P. Nie zabiegałem o żadne kontakty z nim, nie odwiedziłem nigdy siedziby tej spółki, również nie lokowałem żadnych środków w produktach finansowych oferowanych przez tę firmę.

Po przesłuchaniu w Sejmie kilka pytań prezydentowi Gdańska próbował zadać dziennikarz TVP, który musiał wręcz biec za umykającym szybkim krokiem prezydentem. Prezydent nie chciał udzielić odpowiedzi na pytania, które wyraźnie nie podobały się jemu i jego rzeczniczce, która filmowała komórką dziennikarza, co stanowi nowe widać jakieś standardy w kontaktach rzeczników z dziennikarzami, że to nie oni są filmowani, ale oni filmują.

Paweł Adamowicz zamieścił to nagranie zarówno na Twitterze jak i na Facebooku i napisał:
"Napaść Łukasza Sitka z TVPiS. Inwektywy, krzyki, agresja. TV publiczna nie istnieje, są oficerowie polityczni". Na Facebooku opis był już dłuższy: "To tylko fragment z napaści TVPis w osobie Łukasza Sitka . Od drzwi w Sejmie aż do parkingu kilkaset metrów od bramy . Inwektywy, krzyki i próby wyprowadzenia nas z równowagi. Telewizja publiczna nie istnieje, są za to oficerowie polityczni".

Oglądając nagranie wyraźnie widać, że miłośnik przyjmowania muzułmańskich "uchodźców" do miasta Gdańska nie bardzo rozumie czym jest napaść. Może jak przyjmie więcej "uchodźców" to wtedy zrozumie. Chociaż pewnie w przypadku imigrantów będzie wówczas używał nie słowa "napaść", ale "incydent".
Zachowanie dziennikarza, który szedł przez kilka minut za prezydentem miasta nie było nawet natrętne, chociaż pytania przez niego zadawane i sposób ich zadawania mogły być dla Adamowicza nieprzyjemne. Dziennikarz szedł w sporej odległości od prezydenta i zadawał mu pytania. Gdzie więc była owa napaść?

Nagranie nie umknęło oczywiście uwadze mediów z ulicy Czerskiej. Tytuł artykułu na Gazeta.pl podtrzymuje niejako tezę napaści na Adamowicza "Kuriozalny popis reportera TVP. Ścigał prezydenta Gdańska przez całą drogę. "Kiedy zaczną bić?"

Jeżeli już Gazeta.pl pisze o kuriozalnym popisie dziennikarza to przypominamy im, że to własnie dziennikarze z Czerskiej, w tym portalu Gazeta.pl dali kuriozalny popis, kiedy w lipcu tego roku uczestniczyli pod Sejmem w utrudnianiu pracy dziennikarce TVP Info, która nawet została opluta przez jednego z uczestników protestu pod Sejmem (tutaj więcej w tym temacie: Atak na dziennikarkę TVP Info to zorganizowana akcja dziennikarzy związanych z Gazeta.pl, Wyborczą, TVN i Wprost [WIDEO]

Przypominamy o tym również panu Przemysławowi Szubartowiczowi, byłemu dziennikarzowi publicznego radia, który komentując wpis Adamowicza na Twitterze napisał słowa, które znalazły się w tytule artykułu Gazeta.pl: Coś niesamowitego. Kiedy zaczną bić zamiast "pytać"?


Przypominamy również w kontekście choćby miesięcznicy smoleńskiej 10 lipca tego roku, kiedy tego dnia inny dziennikarz TVP Info, Michał Rachoń, był podcinany, popychany i szarpany przez uczestników "pokojowej" blokady wspomnianej miesięcznicy. Pytanie więc nie o to kiedy zaczną bić, tylko kto bije? Biją i plują na dziennikarzy "obrońcy demokracji", którzy otrzymują wsparcie od tej części środowiska dziennikarskiego, które jest "antypisowskie".

Podziel się i skomentuj