Czwartek, 17 sierpnia 2017

Wysiedlenie Polaków ze Lwowa - cz. I

Opublikowano: 11 sierpnia 2017 07:16:42
Podziel się i skomentuj

Wysiedlenie Polaków ze Lwowa to największa (obok wileńskiej) miejska operacja przesiedleńcza dokonana na terenie dawnych województw wschodnich II Rzeczypospolitej w latach 1944-1946 w ramach przymusowych przesiedleń ludności na obszar Polski pojałtańskiej.

Wysiedlenie Polaków ze Lwowa - cz. I

Preludium

W dniach 22-27 lipca 1944 Armia Czerwona wraz ze współdziałającą w ramach akcji „Burza” Armią Krajową wyzwoliły Lwów od okupacyjnych wojsk niemieckich. Pomoc AK w wyzwoleniu miasta była o tyle istotna, że umożliwiła wyparcie oddziałów niemieckich bez zniszczenia Lwowa. Status prawny miasta, jego przynależność państwowa była wówczas nierozstrzygnięta, pomimo że Stalin zawarł w tym samym czasie umowę o granicach z przedstawicielami nieuznawanego międzynarodowo, marionetkowego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, który uznał Linię Curzona za granicę polsko-sowiecką. Na forum międzynarodowym umowa ta była jednak bez znaczenia, ponieważ jedynym uznawanym tam polskim rządem był rząd RP na uchodźstwie, który odmawiał zgody na zmianę granicy z ZSRR ustalonej traktatem ryskim (cesje terytorialne terytorium RP na rzecz ZSRR) w czasie trwania działań wojennych i bez jednoznacznego ekwiwalentu terytorialnego dla Polski.

Bezzwłocznie po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną NKWD i Smiersz rozpoczęły aresztowania dowództwa i żołnierzy Armii Krajowej, polskich działaczy podziemia, uczonych oraz instalowanie sowieckiej administracji. W mieście działało nadal polskie podziemie, najpierw jako AK, potem do końca 1945 roku jako organizacja „Nie”, posiadająca oprócz komendy we Lwowie (cztery dzielnice oraz dwa inspektoraty) swoje oddzielne komórki w Tarnopolu i Stanisławowie. W styczniu i lutym w okręgu tarnopolskim „Nie” organizowano samoobronę przeciwko oddziałom UPA prowadzącym czystki etniczne wobec ludności polskiej. Działało tajne i półoficjalne polskie nauczanie na Uniwersytecie Jana Kazimierza oraz Politechnice Lwowskiej. Realizowały wciąż swą misję jawne struktury arcybiskupstwa lwowskiego Kościoła katolickiego. W dniach 17-21 stycznia 1945 władze radzieckie zorganizowały pokazowy proces przedstawicieli lwowskiej Delegatury Rządu RP na Kraj.

Ucieczka ludności z miasta przed ukraińskimi czystkami etnicznymi oraz nadchodzącym frontem sowieckim

W latach 1942-1944, które bezpośrednio poprzedzały nadejście Armii Czerwonej, Wołyń i Małopolska Wschodnia stały się obszarem, gdzie dokonywały się brutalne czystki etniczne, realizowane przez ukraińskie organizacje nacjonalistyczne i wspomagającą je miejscową ludność ukraińską. W okolicach Lwowa terrorystyczne działania ukraińskie rozpoczęły się w styczniu 1944 roku, a ofiarą tych czystek padło w najbliższej okolicy miasta 5000 osób. Atmosfera zagrożenia była obecna wśród polskiej ludności miejskiej i skłaniała wiele osób do ucieczki w centralne regiony Polski.

Wzrost liczby wyjazdów ze Lwowa zaznaczył się również w okresie poprzedzającym nadejście sowieckiego frontu w lipcu 1944 roku. Obawiano się stalinowskiego terroru znanego z lat 1939-1941 oraz wywłaszczeń i wywózek na wschód. Ocenia się, że do czerwca 1944 opuściło Lwów około 45 tysięcy osób, które już nigdy nie powróciły do miasta. Nie wiadomo, jaka liczba osób uchodzących z miasta była rodowitymi lwowianami, a ilu spośród wyjeżdżających jedynie czasowo zamieszkiwało miasto. Wiadomo, że 15.000 osób z ziemi przemyskiej schroniło się przed UPA jeszcze przed nadejściem frontu radzieckiego we Lwowie. Wielu z nich wyjechało następnie na zachód w obawie by i w mieście nie dosięgły ich prześladowania ukraińskie.

Próba dyplomatycznych walk o Lwów

Z obu zachodnich aliantów najlepszą orientacją odnośnie kwestii zawiłości polskiej granicy wschodniej, wyróżniali się Brytyjczycy. W latach 1943-1944 próbowali oni wytargować u Stalina wariant granicy ze Lwowem po stronie polskiej (patrz „linia Curzona”). Zaniechali tych prób po fiasku negocjacji polsko-sowieckich w Moskwie, które toczyły się w dwóch turach w sierpniu i październiku 1944 roku. Główni przedstawiciele strony polskiej Stanisław Mikołajczyk i Stanisław Grabski usiłowali przekonać radzieckiego dyktatora do pozostawienia Lwowa przy Polsce. Przywódca radziecki dał jednak im do zrozumienia, że jest absolutnym panem sytuacji i od niego zależą nie tylko kwestie graniczne, ale również fundamentalne jak np. sprawa niepodległości państwa polskiego. Wsparcie brytyjskie słabło, pod koniec negocjacji Anglicy wręcz wzięli stronę radziecką w sporze o Lwów. W czasie sierpniowych rokowań moskiewskich (3-8 sierpnia 1944 roku) Stanisław Grabski zaapelował do Stalina:

- Gdyby Polska wyszła z wojny z pomniejszonym terytorium, to naród polski nie mógłby tego nie odczuć jako ciężkiej krzywdy. (...)..Szczególnie serdecznie upominam się o Lwów.

Stalin zasłonił się wtedy koniecznością obrony interesów ukraińskich. Na stwierdzenie Mikołajczyka, że Lwów nigdy nie był rosyjski (z wyjątkiem okupacji w latach 1914-1915), przywódca radziecki odparł, że owszem Lwów nigdy rosyjski nie był, ale Warszawa była. Insynuacje Stalina zmierzały w kierunku uświadomienia polskim negocjatorom politycznym, że waży się sprawa odrębnego bytu państwowego oraz suwerenności Polski, wobec czego dziwi go uporczywe targowanie się o sporne terytoria.

Do najbardziej dramatycznych prób ocalenia Lwowa dla Polski doszło podczas rokowań październikowych w Moskwie, w dniach 12-20 października 1944 roku. Polską delegację (w składzie: Stanisław Mikołajczyk, Stanisław Grabski, Tadeusz Romer) poddano brutalnemu naciskowi, by bez żadnych warunków zgodziła się na linię Curzona jako wschodnią granicę Polski. Mikołajczyk oparł się presji, wypowiadając słowa: jeśli przyjmiemy linię Curzona, to stracimy cały autorytet w Polsc. Mikołajczyk nie chciał brać na siebie całej odpowiedzialności za zrzeczenie się połowy polskiego terytorium ze Lwowem i Wilnem. Uważał, że bez mandatu udzielonego przez cały naród nie może powziąć takiej decyzji. Grabski próbował perswazji wobec Stalina: polska opinia publiczna nigdy nie pogodzi się z utratą Lwowa na rzecz Rosji. Polscy przedstawiciele próbowali odwlec ostateczną decyzję w sprawie granic do końca wojny i zgadzali się na zaproponowaną przez Churchilla wersję układu polsko-radzieckiego, traktującego linię Curzona jako granicę tymczasową, która ulegnie zmianom po zakończeniu działań militarnych. Strona sowiecka stanowczo odrzuciła taką możliwość, domagając się uznania tej linii za granicę ostateczną.

W dniu 15 października 1944 Stanisław Grabski próbował po raz ostatni w czasie rozmowy z Mołotowem, którego uważał za „główną zaporę w każdej próbie posuwania naszej granicy wschodniej”, wytargować Lwów dla Polski. Pomiędzy oboma ministrami doszło wówczas do znamiennej wymiany zdań. Poirytowany nieprzejednanym stanowiskiem Mołotowa Grabski miał powiedzieć:

- Widzę, że pan Minister Mołotow stoi na stanowisku słuszności dawnych zaborów ziem polskich dokonywanych przez rządy carskie.

Mołotow odparł na to:

- To nieprawda! Przecież ja nie żądam Warszawy.

Pod koniec rokowań moskiewskich w październiku 1944 roku Stalin jeszcze raz zręcznie zagrał lwowską kartą, dając do zrozumienia Stanisławowi Grabskiemu, że jest gotów wrócić do sprawy tego miasta po zrekonstruowaniu istniejącego wówczas czy też po utworzeniu nowego rządu polskiego. Sprowadzało się to do uznania PKWN i komunistów za kontrahenta politycznego i wprowadzenia ich do legalnych władz RP. Niewiele nowego wniosła czerwcowa (1944 rok) podróż Mikołajczyka do USA i uzyskane od amerykańskiego prezydenta papierowe zapewnienie o poparciu jego administracji dla polskiego Lwowa i zagłębiu naftowym przy Polsce.

Po dymisji Mikołajczyka w listopadzie 1944 roku nowy rząd polski Tomasza Arciszewskiego z wielką determinacją zadeklarował obronę polskich terytoriów wschodnich. W tym oporze podtrzymała go nieco administracja amerykańska, wysyłając sygnały, że zamierza wywrzeć pewną niewielką presję na stronę radziecką w sprawie korzystniejszych dla Polski rozwiązań na wschodzie. Było to posunięcie obliczone na pozyskanie polskich głosów w zbliżających się wyborach prezydenckich w USA. Podbudowany tym premier Arciszewski udzielił 16 grudnia 1944 roku wywiadu, w którym stwierdził, że dążenia polskie na zachodzie nie obejmują Wrocławia ani Szczecina, a jedynie obszary zagrabione przez III Rzeszę w trakcie wojny. Minimalizm na zachodzie miał spowodować większą determinację aliantów w rokowaniach o polską granicę wschodnią.

Sprawa miasta po drugiej stronie barykady

W tworzących się elitach nowej władzy (PKWN oraz KRN) niewielu znalazło się oponentów, którzy byliby skłonni spierać się ze Stalinem o losy miasta. Ludzie tacy jak Bolesław Bierut, Władysław Gomułka czy Wanda Wasilewska opowiadali się kategorycznie za wcieleniem Lwowa do ZSRR. Taka postawa strony komunistycznej została dobitnie zaakcentowana przez Bieruta w roku 1944 podczas rozmów moskiewskich oraz przez Gomułkę po ogłoszeniu uchwał jałtańskich. Wprawdzie latem 1944 Bierut miał powiedzieć, że o Lwów będziemy się jeszcze spierać z ZSRR, był to jednakże zabieg socjotechniczny strony komunistycznej mający zjednać jej nowych zwolenników.

Podczas późniejszych rozmów w Moskwie w październiku 1944 roku Bierut miał w obecności Churchilla stwierdzić:

- Domagamy się w imieniu narodu polskiego wcielenia Lwowa do ZSRR.

Kwestia ta została wypowiedziana przez niego w tonie tak służalczym, że wywołała konsternację i zażenowanie nie tylko brytyjskiego premiera, ale i obecnych przy rozmowie notabli sowieckich. Samego Stalina wprawiła natomiast w stan żartobliwego usatysfakcjonowania skutecznością własnej polityki.

Komuniści polscy byli wówczas wierni koncepcji Lwowa jako stolicy Zachodniej Ukrainy i Wilna jako stolicy Zachodniej Białorusi, która została sformułowana na lwowskim Zjeździe Pracowników Kultury już w roku 1936. W latach 1943-1944 próbował zmienić sowieckie stanowisko w kwestii wschodnich granic Polski pułkownik Zygmunt Berling. Związane było to z nastrojami w wojsku formowanym w ZSRR i złożonym głównie z mieszkańców województw wschodnich II RP. Jak mówił sam pułkownik Berling: polskie Wilno i polski Lwów stanowią dla nich (tzn. żołnierzy) kamień węgielny zaufania i szczerości wzajemnych stosunków między nami a Związkiem Radzieckim. Jego kilkakrotne próby nawiązania rozmów ze Stalinem w celu zmiany radzieckiej koncepcji granic na korzystniejsze dla Polski, a także propozycje ustalenia granicy tymczasowej w celu przeprowadzenia plebiscytów na spornych terytoriach po zakończeniu wojny, zakończyły się fiaskiem.

Podnoszone przez Berlinga wobec władz sowieckich polskie prawa do Lwowa były kwestionowane przez Wandę Wasilewską – jedną z głównych przeciwniczek pozostawienia miasta przy Polsce[2]. Nieco większe rozterki i wątpliwości przejawiali w tym względzie również lewicowi socjaliści sprzymierzeni z komunistyczną PPR oraz ludowcy z lewicującego Stronnictwa Ludowego. Na wymienienie zasługuje Oskar Lange – socjalista oraz ekonomista, skłonny do współpracy ze Stalinem. Lange stał na stanowisku, że: ... rząd radziecki powinien uznać istnienie starych ośrodków kultury polskiej (takich jak np. Lwów), które choć usytuowane na etnograficznym terytorium ukraińskim lub białoruskim, ukształtowały się jako integralna część polskiego życia narodowego tak, że nie mogą być odłączone od Polski bez silnego negatywnego wpływu dla przyjaznych relacji między narodem polskim i radzieckim. Dla Ukraińców i Białorusinów te ośrodki znaczą bardzo mało, ich rzeczywiste ośrodki kulturalne są w takich miastach jak Kijów, Charków, Mińsk i inne. Oskar Lange sądził, że pozostawiając te ośrodki Polsce, oddzielono by od Związku Radzieckiego stosunkowo małą liczbę Ukraińców i Białorusinów, którzy mieliby zapewnioną przez demokratyczną Polskę pełną wolność narodową.

W okresie późniejszym Lange zmienił swój pogląd na przyszły los polskich ośrodków kulturalnych na wschodzie, zarysowując alternatywę – proponował albo ich włączenie do Polski, albo nadanie im specjalnego statusu w ramach radzieckich republik ukraińskiej, białoruskiej i litewskiej. Program stworzenia we Lwowie polskiego terytorium autonomicznego nie był nowy i narodził się wśród polskich komunistów już po klęsce 1939 roku. Po raz pierwszy wystąpiła z nim jesienią 1939 roku działaczka komunistyczna Halina Górska, uzyskując poparcie Alfreda Lampego. Pomysły te już wówczas spotkały się z chłodnym przyjęciem władz sowieckich. W dniach 17-29 maja 1944 roku Lange odbywał podróż do ZSRR, gdzie konferował ze Stalinem na temat granic powojennych Polski. Wobec Stalina wyraził wolę pozostawienia Lwowa Polsce. Stalin zaakcentował, że musi bronić interesów ukraińskich w tym względzie.

Wtedy Lange powiedział:

- ... dla Ukraińców Lwów znaczy mniej niż dla Polaków. Ukraińcy mają inne ważne ośrodki kulturalne, a Lwów był w każdym razie poza Ukraińską Republiką Radziecką. Poza tym Ukraińców jest prawie dwukrotnie więcej niż Polaków, w konsekwencji mogą oni łatwiej znieść stratę terytorialną. W Polsce było pięć centrów kulturalnych: Warszawa, Kraków, Poznań, Lwów i Wilno. Utrata dwóch z nich byłaby bardzo ciężka, a uzyskanie niemieckich miast bez polskiego dziedzictwa kulturalnego nie może być uważane za wyrównanie utraty starych historycznych polskich ośrodków kulturalnych. Jeśli Polska musiałaby oddać Lwów, to byłoby to stałym źródłem antysowieckiej urazy i agitacji. To może być najniebezpieczniejsze dla przyszłych stosunków polsko-sowieckich.

Stalin w odpowiedzi na to stwierdził, że sprawa ta wymaga dalszego zbadania. Lange po wizycie w Rosji udał się do USA, gdzie 13 czerwca 1944 roku spotkał się z premierem Stanisławem Mikołajczykiem. W rozmowie tej poruszył problem Lwowa. Zreferował Mikołajczykowi nastroje panujące wśród żołnierzy armii Berlinga nieprzychylne polskim komunistom dążącym do wcielenia miasta do ZSRR. Pewną presję na Stalina w sprawie Lwowa próbowali wywrzeć w lipcu 1944 roku delegaci strony polskiej, którzy przybyli z ramienia PKWN na Kreml, aby uzgodnić ostateczną wersję manifestu oraz definitywnie zamknąć kwestię granic wschodnich Polski. Andrzej Witos (SL), Stanisław Kotek-Agroszewski (SL), Bolesław Drobner (dawna PPS) oraz Edward Osóbka-Morawski (RPPS) zamierzali wystąpić o korektę linii Curzona, która uwzględniałaby prawo Polski do Puszczy Białowieskiej i ewentualne przyłączenie Lwowa i Zagłębia Naftowego do Polski.

Podczas rokowań ze Stalinem udało się wytargować połowę Puszczy Białowieskiej, rejony Suwałk i Augustowa, jednak w sprawie Lwowa strona sowiecka nie ustąpiła ani na krok. Stanowisko radzieckie w sprawie Małopolski Wschodniej było do tego stopnia usztywnione, że Stalin nie zamierzał ustąpić Polsce nawet Chyrowa, mimo iż sfałszowana linia Namiera z 11 lipca 1920 roku pozostawiała miasto po stronie polskiej.

Jak pisze w swoich pamiętnikach Andrzej Witos:

- Wspólnie z Drobnerem, który w tych targach od czasu do czasu próbował mi pomagać, wysunęliśmy sprawę Lwowa, motywując to długoletnią polską kulturą, większością polskiej ludności.. . Odpowiedź radzieckiego dyktatora brzmiała: Lwów należy się Ukraińcom, chyba że chcecie wojny z Ukrainą, bo ja o Lwów wojny nie będę prowadził.

W trakcie rokowań strona sowiecka dawała do zrozumienia Polakom, że jest w stanie w każdej chwili wysunąć pretensje do bardziej na zachód położonych terenów o czym świadczy passus Stalina: O co tam jeszcze idzie? Czy Chełmszczyzna ma do nich należeć, czy do nas? Rokowania w sprawie Lwowa rozpoczął przywódca ZSRR od manifestacyjnych rozważań na temat przyszłości Przemyśla, co miało zdezorientować polską delegację już na wstępie wzajemnych negocjacji.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Kilometr od polskiej granicy czterech Arabów molestowało dwie dziewczynki. Jeden groził nożem Niemcowi, który ich bronił
Lokalne media z położonego po naszej stronie granicy Zgorzelca raportują regularnie, że migranci urządzają sobie dość często wycieczki do polskiego miasta.ch aresztować czarnoskórego mężczyznę. W obronie powalonego na ziemie imigranta stają inni
Więcej...

Jako 15-latek po raz pierwszy przeszedł operację zmiany płci. Teraz robi to po raz TRZECI! [WIDEO]
Bradley/Ria wyłożył już 5 tys. funtów i jest dumnym posiadaczem biustu w rozmiarze 34EE. Odłożył też pieniądze na część kosztów swojej trzeciej operacji. Dzięki ustawie Gender Recognition Act od 2004 r. operację zmiany płci może w Wielkiej Brytanii sfinansować NHS (odpowiednik naszego NFZ), ale ma prawo odmówić wyłożenia pieniędzy.
Więcej...

Bąkiewicz i Kalinowski o litewskich i ukraińskich pretensjach ws. projektu polskiego paszportu [WIDEO]
- Musimy dbać o pamięć o Wilnie i Lwowie. Nie wiemy co przyniesie kolejne 5, 10, 15 lat. Może Wilno i Lwów będą w granicach Polski.
Więcej...

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska<

Podziel się i skomentuj