Czwartek, 17 sierpnia 2017

Długie narodziny Polski

Opublikowano: 11 sierpnia 2017 05:30:38
Podziel się i skomentuj

Człowiek w swojej naturalnej chęci porządkowania rzeczy próbuje wyznaczyć konkretną datę początku i końca wydarzenia lub procesu. W przypadku kształtowania państwowości to zadanie karkołomne. Początków narodu i państwa polskiego może być co najmniej kilka, bo przecież państwo to nie tylko forma organizacji społeczeństwa, ale także abstrakcyjna wartość z którą czujemy się związani.

Długie narodziny Polski

Jak wyglądał chrzest Mieszka I? Źródła nie precyzują w jakim miejscu i w jakich okolicznościach władca przyjął chrześcijaństwo. Domyślać możemy się tylko, że musiał on wejść do specjalnego basenu chrzcielnego, w którym woda sięgała najdalej do pasa. Następnie kapłan polewał głowę katechumena, albo na chwilę zanurzał go w jej „odmętach”. Stało się to być może w Wielką Sobotę w czasie liturgii Wigilii Paschalnej. To ta uroczystość zwyczajowo związana była z przyjmowaniem do grona wierzących nowych wiernych. Jej symbolika związana z przejściem pomiędzy śmiercią i życiem nieodzownie związana była z chrztem. Jeśli zaś uznamy, że data 966 roku jest wiarygodna, to stało się to najpewniej 14 kwietnia. Grono przystępujących do aktu chrzcielnego było małe, ograniczone do księcia i jego najbliższego otoczenia. Do baptysterium zaproszono zatem Mieszka, jego drużynę i być może ludzi służących w grodzie (choć to wydaje się być wątpliwe). Przeciętny mieszkaniec państwa gnieźnieńskiego świadomości chrztu nie miał. Oddziaływanie pierwotnej organizacji kościelnej było ograniczone i nie wychodziło poza największe grody. Jeśli zaś poddani nawet słyszeli o chrzcie, to uznawali go po prostu za uznanie kolejnego boga, którego bez problemu można było zaprosić do dość prymitywnego słowiańskiego systemu wierzeń.

Lex est rex

Mówiąc o chrzcie Polski trzeba mieć świadomość, że ową „Polskę” utożsamia się z Mieszkiem i jego dworem. Nie jest to nieuzasadnione. Pierwszy historyczny władca naszego kraju bardziej był państwem, niż Ludwik XIV, który zwykł przecież mówić, że państwo to on. Dlatego kraju położonego między Odrą, Wisłą i Wartą nie nazywano Polską, lecz po prostu państwem Mieszka lub państwem gnieźnieńskim – jak określono go w dokumencie Dagome iudex. Nazwy państw pojawiają się później, kiedy nazywanie krajów od imion ich władców stało się kłopotliwe. Państwem Bolesława można było na przełomie X i XI wieku nazwać zarówno Polskę jak i Czechy, obydwoma krajami rządzili przecież Bolesławowie. Nazewnictwo nie zmieniało charakteru państwa. Nadal było ono po prostu prywatną własnością jego władcy. Nie było więc abstrakcyjną wartością dla jego mieszkańców, których „polskość” oznaczała nie tyle przywiązanie do tradycji i historii co po prostu wierność księciu lub królowi.

Kiedy zatem państwo odrywa się od władcy? Proces ten rozpoczyna się wraz z rozbiciem dzielnicowym. Rozwój miast i napływ osiedleńców z terenów Czech i Niemiec zaczyna uświadamiać różnice etniczne, a dążenia zjednoczeniowe pokazują, że Polska to coś więcej niż tylko książęca lub królewska własność. W rywalizacji o władze w Krakowie coraz większe znaczenie zaczynają zaś mieć lokalni możni i rycerstwo, o których względy kandydaci do tronu zaczynają zabiegać. Nie bez znaczenia jest też epizodyczne wyjście poza dynastię Piastów i chwilowe objęcie władzy przez czeskich Przemyślidów. Tym samym państwo zaczęło stawać się czymś odrębnym od władcy, wartością nadrzędną wobec władzy. Monarchia Łokietka i Kazimierza Wielkiego nie jest już typowym państwem patrymonialnym. Kształtuje się pojęcie Korony Królestwa, w której król jest okazjonalnym „urzędnikiem” sprawującym władzę. Choć władza ta nadal ma sakralny charakter, to nie wiąże się już tak silnie z własnością jak jeszcze w czasach Mieszka.

Tym samym możemy powiedzieć, że najpóźniej w XIV wieku Polska staje się już państwem, które darzy się sentymentem niezależnie od sprawującego władzę. Polska uzyskuje tym samym swoją własną odrębną, abstrakcyjną tożsamość. Pogłębienie tego procesu następuje po śmierci Jadwigi Andegaweńskiej. Zarówno Jagiełło jak i jego potomkowie sprawują już władzę z woli możnowładców, a nie ze względu na swoje urodzenie. Tym samym właścicielem państwa przestają być władcy, a stają się ich poddani, od których woli władza była uzależniona. Tym samym rozpoczyna się kształtowanie narodu, świadomego swojej odrębności i wartości, definiującego swoją godność i prawa. Był to czas, w którym zwykło się mówić iż „lex est rex” – „prawo jest królem”.

Naród czy narody?

Oczywiście nie wszyscy poddani byli do tego procesu włączeni. Ponad 90% społeczeństwa funkcjonowała poza systemem politycznym. Kultura sarmacka starała się zresztą wyłączyć mieszczan i chłopów z pojęcia narodu próbując wskazać, że różnią się od stanu trzeciego zarówno pod kątem etnicznym jak i kulturowym. Rzeczpospolita opierała się na dwóch wspólnotach – narodowej skupionej wokół szlachty, która miała wpływ na politykę państwa, i poddanych, których miejsce w społeczeństwie nadal regulowały anachroniczne zasady przynależności. Ta także była dwojaka, bo część mieszczan i chłopów funkcjonowała w patrymonialnym systemie własności królewskiej, a część uzależniona była od prywatnych właścicieli obdarzonych przez władzę monarszą przywilejami prawnymi i własnościowymi. Polska pomiędzy XV i XVIII stuleciem była mieszanką średniowiecznego feudalizmu z nowoczesną wizją państwa, którego fundamentem był prawa obywatelskie, na czele z prawem do kreowania rzeczywistości.

Wraz z kryzysem państwa w XVIII wieku coraz częściej zaczęto mówić o potrzebie poszerzenia pojęcia narodu. Szlachta, pomimo potencjału kulturowego i ekonomicznego, coraz mniej czuła się na sile, aby być jedynym dysponentem władzy. Do tego dochodziły oświeceniowe prądy myślowe, które coraz mocniej podważały feudalne stosunki w świecie. Konstytucja 3 Maja – choć w jeszcze dość konserwatywnej formie – do pojęcia narodu zaczęła wliczać również stan trzeci. Była to jednak jedynie deklaracja.

Proces tworzenia nowoczesnego narodu miał się dopiero zacząć. Towarzyszył temu trudny okres utraty niepodległości i rodzące się wraz z nią pytania o istnienie polskiego narodu. Jednakże to w czasie rozbiorów idea państwa polskiego okazała się być bytem zakorzenionym, przynajmniej w warstwie szlacheckiej i mieszczańskiej. Dużo gorzej było z unarodowieniem wsi, dla której nadal polskość bardziej wiązała się z feudalnym uciskiem niż swobodami. Poczucie wspólnoty etnicznej ostatecznie na wsi zwyciężyło, ale nie do końca w pełni inkorporowało dawnych włościan do narodu. W dwudziestolecie międzywojenne Polacy wchodzili nie tylko podzieleni na pochodzących z trzech zaborów, ale także z animozjami i zaszłościami społecznymi, które co jakiś czas wybuchały demolując poczucie wspólnoty narodowej. Okres rozbiorów i odzyskiwania niepodległości to zresztą tworzenie już zupełnie nowego państwa, co prawda czerpiącego z tożsamości i historii staropolskiej, ale jednocześnie pragnącego wszystko rozpocząć na nowo, czego najwyraźniejszym dowodem było porzucenie monarchii na rzecz republikanizmu. Duch dawnej epoki jednak pozostał, czy to w literaturze, czy to w nazewnictwie, czy to w kulturze.

Czy więc początek?

Procesy kształtowania się państwa i narodu nie miał więc wiele wspólnego z samym aktem chrztu Mieszka. Były raczej związane z emancypacją kolejnych grup spod patrymonialnej władzy monarchów, aż do porzucenia monarchii na rzecz nowoczesnej republiki. Zadecydowały o tym w moim przekonaniu trzy okresu – rozbicie dzielnicowe, zanik dynastyczności tronu i upadek Rzeczpospolitej. Wobec tych wydarzeń chrzest z 966 ma znacznie drugorzędne.

Czy wobec tego nie należy świętować 1050-lecia tego wydarzenia? Nie powinno się przypisywać mu zbyt wiele znaczenia, choć dla potrzeb systematyzacji chronologii wyznaczenie w dniu chrztu początku państwa nie jest do końca nieuzasadnione. Choć trudno w tym czasie mówić o państwie jako uniwersalnej wartości i narodzie jako istniejącym bycie, to przecież chrzest Mieszka był wyrazem jego woli tworzenia oddzielnego i samodzielnego tworu politycznego. Był pierwszym znanym aktem o znaczeniu międzynarodowym czyniącego z osoby (a więc i kraju) Piasta podmiot w stosunkach między państwami. Zatem choć to emancypacja kolejnych grup społecznych utworzyła Polskę, to jednak idea niezależności powstała właśnie wtedy. I choć z pewnością dzisiejsza Polska wychodzi daleko poza wyobrażenia Mieszka I (a i pewnie przyjąłby ją z niechęcią) to wtedy, w 966 roku, dał on sygnał woli tworzenia oddzielnego państwa. Reszta zależała wyłącznie od nas i od tego jak losy tych ziem się potoczą.

W ramach uczczenia tego nieoczywistego, choć ważnego wydarzenia, Narodowy Bank Polski wydał specjalny banknot z wizerunkiem Mieszka i Dobrawy o nominale 20 złotych.

Sebastian Adamkiewicz

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Kilometr od polskiej granicy czterech Arabów molestowało dwie dziewczynki. Jeden groził nożem Niemcowi, który ich bronił
Lokalne media z położonego po naszej stronie granicy Zgorzelca raportują regularnie, że migranci urządzają sobie dość często wycieczki do polskiego miasta.ch aresztować czarnoskórego mężczyznę. W obronie powalonego na ziemie imigranta stają inni
Więcej...

Jako 15-latek po raz pierwszy przeszedł operację zmiany płci. Teraz robi to po raz TRZECI! [WIDEO]
Bradley/Ria wyłożył już 5 tys. funtów i jest dumnym posiadaczem biustu w rozmiarze 34EE. Odłożył też pieniądze na część kosztów swojej trzeciej operacji. Dzięki ustawie Gender Recognition Act od 2004 r. operację zmiany płci może w Wielkiej Brytanii sfinansować NHS (odpowiednik naszego NFZ), ale ma prawo odmówić wyłożenia pieniędzy.
Więcej...

Bąkiewicz i Kalinowski o litewskich i ukraińskich pretensjach ws. projektu polskiego paszportu [WIDEO]
- Musimy dbać o pamięć o Wilnie i Lwowie. Nie wiemy co przyniesie kolejne 5, 10, 15 lat. Może Wilno i Lwów będą w granicach Polski.
Więcej...

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska<

Podziel się i skomentuj