Czwartek, 21 września 2017

Roman Dmowski: Separatyzm żydów i jego źródła cz. I

Opublikowano: 16 lipca 2017 08:30:06
Podziel się i skomentuj

Przed niedawnym czasem ukazała się w Kurierze Warszawskim wiadomość, że ktoś spośród żydów-Polaków, bolejąc nad nieprzyjaznymi naszemu społeczeństwu prądami, biorącymi dziś górę w środowisku żydowskim naszego kraju, ofiarował 150 rubli, jako nagrodą za najlepszą broszurę, p.t. „Jakie być winny cele i metody t. zw. asymilacji żydów w Polsce?“

Roman Dmowski: Separatyzm żydów i jego źródła cz. I

Wśród tych, którym szlachetny ofiarodawca powierza rozstrzygnięcie powyższego konkursu, wskazane zostało i moje nazwisko. Nie mogłem się dowiedzieć, kto jest owym ofiarodawcą, ażeby mu podziękować za okazane mi zaufanie i wyłuszczyć motywy, dla których nałożonego na mnie obowiązku przyjąć nie mogę. Przyjąć go zaś nie mogę dlatego, że nie wierzę w sprawę. To, co się dziś dzieje wśród naszych żydów, fałszywie jest uważane za wyłączny rezultat wrogiej nam agitacji przeciwnego kierunku. Przyczyny ewolucji w umysłach żydowskich są o wiele głębsze, od nas niezale­żne i przez nas niedające się usunąć. Od dawna już zamierzałem zabrać głos publicznie w tej sprawie. Czyniąc to obecnie, rad jestem, że artykuły moje, których przeznaczeniem jest rzucić nieco światła na sprawę pierwszorzędnej doniosłości, nad którą wiele myślałem, posłużą jednocześnie do wyjaśnienia powodu, dla którego nie poczytuję za możliwe być sędzią w zaprojektowanym konkursie. Przystępując do przedmiotu, uważam za pożyteczne zaznaczyć, iż pragnąłbym bardzo, ażeby ta wa­żna sprawa była traktowana u nas z jak największym spokojem i przedmiotowością. Trzeba nam przede wszystkim wyjaśnienia jej istoty, ustalenia faktów, zrozumienia ich źródeł. Do tego zaś nie prowadzi ani sentymentalizm, odzywający się dość często w głosach łudzi, zwłaszcza starszego od nas pokolenia, a powiedziałbym — nie zawsze szczery, ani wytaczanie procesów, ferowanie aktów oskarżenia lub tym podobne. To co jest, w przeważnej mierze musiało przyjść, o nas należy dobrze wiedzieć, co się dzieje, nie zamykać oczu na rzeczywistość, i do niej zastosować swe postępowanie.

I. Program asymilacji żydów zjawił się u nas dopiero w XIX stuleciu, sama asymilacja wszakże na pewną, niewielką skalę zaczęła się o wiele wcześniej, za czasów Rzeczypospolitej. Odbywała się ona wówczas na drodze odpadania jednostek żydowskich od mozaizmu i wsiąkania ich w katolickie społeczeństwo polskie, w jego warstwę szlachecką i mieszczańską. Chwilowo, w drugiej połowie XVIII stulecia, proces ten wzrósł nagle na skutek ruchu frankistów. Był to wszakże tylko cząstkowy prozelityzm, który w niczym nie zmienił fizjognomii ogółu ludności żydowskiej w naszym kraju. Po rozbiorach żydzi w dalszym ciągu stanowią zamknięte środowisko, odgrodzone przez swą wyłączność religijną od społeczeństwa polskiego, jakkolwiek związane z nim ściśle węzłami ekonomicznymi. Ta ekonomiczna łączność sprawia, że światlejsze żywioły wśród żydów rozumieją potrzebę zaznaczania swej solidarności z dążeniami politycznymi społeczeństwa, a nawet zdarza się, że biorą udział w jego narodowych walkach. Demokratyzacja społeczeństw europejskich w XIX stuleciu i prądy liberalne, czyniące wyłomy w wyłączności religijnej, zarówno chrześcijan, jak żydów, otwierają pole do asymilacji bez zmiany wyznania. Zjawia się pojęcie Polaka wyznania mojżeszowego. Jednakże utrata niezawisłości politycznej pociąga za sobą dla Polski stopniową utratę niezawisłości ekonomicznej i w pewnej mierze nawet kulturalnej.

Z wyjątkiem Królestwa Kongresowego, stanowiącego odrębny organizm polityczny, pozostałe dzielnice dawnej Rzeczypospolitej, wciągane są szybko w sferę życia ekonomicznego organizmów obcych, na skutek czego rozluźnia się ścisła dotychczas zależność ekonomiczna żydów od społeczeństwa polskiego. Polacy, przestawszy być panami politycznymi swej ziemi, tracą stopniowo rolę wyłącznych gospodarzy w jej życiu ekonomicznym, na dodatek zaś obce wpływy kulturalne, obce języki, przy pomocy szkoły i władz państwowych, zdobywają sobie w ziemiach polskich wpływ coraz większy. Żydzi wobec tego emancypują się ze swej zale­żności od społeczeństwa polskiego. Asymilują ich kultury i dążenia obce. W Poznańskiem i nawet w Galicji przystają do Niemców, na Litwie zaś i Rusi, po rozgromieniu polskości w r. 1863, rzucają się od razu w objęcia kultury rosyjskiej. Przewrót w Austrii, pociągający za sobą przej­ście władzy w Galicji w ręce Polaków, wreszcie zaprowadzenie szkolnictwa polskiego w całym kraju, czyni polskość siłą dla żydów atrakcyjną, poddaje ich warstwę inteligentną pod wpływ kultury polskiej, wreszcie wciąga ją do pewnego stopnia w życie polskie i jego dążenia. Królestwo Polskie, jako kraj do r. 1864 politycznie odrębny, mający własne instytucje, funkcjonujące wyłącznie w języku polskim, a wraz z nimi i szkołę polską; jako kraj, do którego życia wewnętrznego nie zdołały przeniknąć wpływy obce, a który, przy odgrodzeniu granicą celną od Cesarstwa, stanowił odrębny zupełnie, samoistny organizm ekonomiczny — miało swych żydów pod wyłącznym swoim wpływem. W tych warunkach wszystko, co wyrastało ponad przeciętną masę żydowską, co zdobywało wyższą kulturę, musiało się stawać kulturalnie polskim, musiało się asymilować. Te asymilujące się żywioły żydowskie były zrazu nie dość liczne, ażeby wytworzyć własną sferę, z własnym odrębnym duchem.

Wchodziły one w sferę polską, przejmowały się pierwiastkami jej życia umysłowego i moralnego, jej dą­żeniami i ideałami, jej narodowym kultem. Obok żydów, którzy się chrzcili i wsiąkali tym samym w społeczeństwo polskie, zjawiły się typy Polaków, i nawet patriotów polskich wyznania żydowskiego. Po roku 1864 warunki zaczęły się szybko zmieniać. Na razie kraj, jakkolwiek zgnębiony i upadły na duchu, zachował jednak całą swą wewnętrzną samodzielność polską, a polskie życie umysłowe pod wpływem nowych prądów żywszym zabiło tętnem. Wytworzyło to atrakcję dla młodzieży żydowskiej, rzucającej się w coraz większej liczbie do szkół publicznych i pomnażającej w następstwie szeregi inteligencji miejscowej.

Z drugiej strony, równouprawnienie żydów za Wielopolskiego wprowadziło pewną idylliczną nutę w stosunki polsko-żydowskie. W miarę wszakże, jak liczba inteligencji żydowskiej wzrastała — a wzrastała z niesłychaną szybkością — asymilacja, zyskując na ekstensywności, traciła na intensywności. Wielka produkcja zasymilowanych żydów zaczęła się odznaczać tym, co często wielką produkcję znamionuje, mianowicie grubym, powierzchownym opracowaniem. Zastępy Polaków pochodzenia żydowskiego ogromnie wzrosły, ale byli to Polacy coraz bardziej tandetni. Ta nowa inteligencja polsko-żydowska, ze względu właśnie na swą liczebność, mechanicznie po prostu nie miała możno­ści tak głęboko wejść w sferę polską, jak to było z asymilującymi się poprzednio nielicznymi jednostkami. Wytworzyła ona swoją własną sferę żydowską, z odrębną duszę, z odrębnym stosunkiem do życia i jego zagadnień. Nadto czuła się ona coraz większą siłą i naturalnym biegiem rzeczy, świadomie czy nieświadomie, dążyła coraz bardziej do narzucania społeczeństwu polskiemu swoich pojęć i swoich aspiracji. Inteligencja naszego kraju, mówiąca po polsku i w tym języku zaspakajająca swe potrzeby kulturalne, coraz wyraźniej dzieliła się na dwa środowiska — polskie i żydowskie. Nie były one wprawdzie izolowane: wytworzyła się między niemi sfera pośrednia, że tak powiemy — polsko-żydowska, która jednak stała się sferą wzajemnego wpływu, sferą oddziaływania Polaków na żydów i żydów na Polaków, dającego w rezultacie silniej spolszczonych żydów i zżydzonych w pewnej mierze Polaków. To wzajemne oddziaływanie, przy obecności w tak wielkiej liczbie nowego i silnego swą indywidualnością psychiczną czynnika w życiu kraju, jakim się stała inteligencja żydowska, było procesem nieuniknionym.

To wszakże, że dany fakt jest nieunikniony i że przeznaczono mu odgrywać w naszym życiu poważną role, nakazuje właśnie jak najdobitniej go stwierdzić i brać go w rachubę przy ocenie stosunków. Mogło się zdawać, że to istnienie sfery pośredniej, polsko-żydowskiej, wytwarza klamrę, zdolną silnię i trwale spoić nasze społeczeństwo z jego żydami, jako całością. Tym sposobem, ogół nasz, dopuszczając w pewnej, dość znacznej mierze wpływ inteligencji żydowskiej na rozwój swego życia i swej myśli, zyskiwałby w zamian wpływ na masę żydowską i na jej zachowanie się względem jego interesów i dążeń. Zmiany wszakże, jakie zaszły po r. 1864 w warunkach naszego istnienia i jakie musiały zajść w łonie masy żydowskiej, zadecydowały inaczej. II. Okres czterdziestoletni, zamknięty między dwoma doniosłymi dla naszego kraju momentami politycznymi — między upadkiem ostatniego powstania a wybuchem wojny rosyjsko-japońskiej i kryzysu wewnętrznego w państwie rosyjskim — zajmować będzie w historii naszej stanowisko wyjątkowe. Zupełnej na zewnątrz ciszy w sprawie polskiej i unieruchomieniu politycznemu naszego społeczeństwa towarzyszą głębokie przeobrażenia w całej organizacji naszego życia i w ustosunkowaniu sił, które je wytwarzają.

Przemiany te mają też pierwszorzędne znaczenie dla rozwoju sprawy żydowskiej. Najgłębsze zmiany zaszły w zakresie naszego ustroju ekonomicznego. Wywołał je cały szereg faktów, jak przeprowadzenie bezpośrednio po powstaniu reformy włościańskiej, zniesienie na krótko przedtem granicy celnej między Królestwem a Cesarstwem i rozwój wielkiego przemysłu fabrycznego, obliczonego na rynki rosyjskie; rozwój handlu kontynentalnego Europy ze Wschodem, dla którego Warszawa stała się ważną stacją pośrednią; wejście rządu rosyjskiego na drogę szerszej polityki handlowej, przyśpieszające przekształcenie państwa rosyjskiego na jeden wielki organizm ekonomiczny; wreszcie potężny o miedzę rozwój ekonomiczny zjednoczonych w tym okresie Niemiec, dążących do wszechstronnej ekspansji handlowej. Nie czuję się powołanym do kreślenia historii ekonomicznej Królestwa za to czterdziestolecie i nie tu miejsce na nią. Wystarcza mi wskazanie wyników, mających znaczenie dla rozwoju sprawy żydowskiej. Królestwo podniosło się ekonomicznie, dzięki rozwojowi przemysłu i handlu, pola zarobkowania rozszerzyły się, ale jednocześnie kraj utracił charakter odrębnego organizmu ekonomicznego, został w znacznej mierze cząstką wielkiej całości — pań­stwa rosyjskiego, zainteresowaną w jego polityce handlowej, uzależniając się razem z nim od tych samych czynników zewnętrznych. Wytworzyła się sil- j na zależność naszych interesów ekonomicznych od zawieranych przez Rosję traktatów handlowych i od ogólno-państwowych taryf celnych, od kursu waluty rosyjskiej, od rosyjskich taryf kolejowych, zależność naszego przemysłu od rynków rosyjskich i zdobywanych przez Rosję rynków azjatyckich, wreszcie, naszego rynku pieniężnego od Berlina.

Krótko mówiąc, kraj się podniósł ekonomicznie, ale utracił swą ekonomiczną samodzielność. W sprawie żydowskiej pociągnęło to ten skutek, że najsilniejsze, a właściwie prawie jedyne węzły, łączące ludność żydowską z naszym społeczeństwem, ogromnie się rozluźniły. Ze wszystkich dziedzin życia ekonomicznego, najściślej są oni związani z handlem i przemysłem, w tej zaś dziedzinie powstało mnóstwo interesów, które, jakkolwiek mają swą siedzibę na naszym gruncie, w rozwoju swym niezależne są od kraju, od społeczeństwa polskiego, a za to pozostają w zależności od Rosji, w pewnej zaś części od Berlina. Tej zmianie stosunku ekonomicznego musiała towarzyszyć u żydów nieunikniona zmiana stosunku moralnego do naszego społeczeństwa. Żyd, nie czujący, że jego byt, jego zyski zależne są od społeczeń­stwa polskiego i od stanu jego interesów, jako takich, nie ma dostatecznego powodu do wiązania się z tym społeczeństwem i do rozbijania sobie razem z Polakami głowy w obronie ich narodowych interesów. Niezawodnie, możliwe to jest u żyda, którego rodzina dawno się już spolszczyła, przejęła polskimi aspiracjami, i który został w tych aspiracjach od dziecka wychowany — ale takich przecież żydów mamy bardzo niewielu. Dzisiejsza inteligencja żydowska składa się w olbrzymiej większości z ludzi, którzy z domu nic polskiego nie wynieśli. Żyją oni w kraju polskim, mówią po polsku, bo nasz kraj zanadto jest odrębny kulturalnie, zanadto samodzielny w swej polskości, ażeby łatwe było w nim życie przy posługiwaniu się innym językiem, ale przy słabnącej ich zależności ekonomicznej od społeczeństwa polskiego, coraz mniej mają skłonności do podporządkowania się jego interesom, ideałom, dążeniom, coraz bardziej czują się samodzielni. Stosunek inteligencja żydowskiej do polskości zmienia się szybko z pokolenia na pokolenie. Najpierwsi jej przedstawiciele mówili: jesteśmy Polakami bezwarunkowo; następne pokolenie już postawiło warunki: jesteśmy Polakami, ale żądamy, żeby polskość była pojmowana w taki a taki sposób; w końcu zjawia się pokolenie, którego znaczna część powiada już po prostu: jesteśmy żydami i nie chcemy być niczym innym. Z tym czynnikiem, jakim jest utrata naszej samodzielności ekonomicznej, musimy się przede wszystkim liczyć. W stosunku żydów do naszego społeczeństwa odgrywa on największą rolę, a jest najtrwalszy. O wiele większe mamy widoki odzyskania w naszym kraju kulturalnych i nawet politycznych instytucji polskich, aniżeli powrotu do roli samoistnego we wszystkich dziedzinach organizmu ekonomicznego. Utrata zaś przede wszystkiem samodzielności ekonomicznej z naszej strony zrobiła żydów Niemcami i nawet hakatystami w Poznańskiem, wyemancypowała ich zupełnie spod wpływu polskości i poddała pod wpływ rosyjski na Litwie i Rusi, wreszcie w Galicji brak tej samodzielności, przy politycznym i kulturalnym panowaniu w kraju Polaków, sprawia, że żydzi bokiem tylko, powierzchownie do polskości się zbliżają, moralnie zaś ciążą do Wiednia i kult niemczyzny szeroko uprawiają. Są oni tam bardzo warunkowymi Polakami i często całkiem pozytywnie określają cenę swej polskości, nie mówiąc o tym, że wielu tam liczy zwolenników syjonizm i że niemało żydów oficjalnie za Niemców się uważa. Z tym czynnikiem ekonomicznym, który w Kró­lestwie ze wszystkich ziem polskich najpóźniej się zjawił, musimy się liczyć jako ze stałym. Skutek też, jaki wywołuje on w stosunku żydów do naszego spo­łeczeństwa, mianowicie emancypacja żydów spod wpływów polskich — nie może być uważany za zjawisko przemijające.

Podziel się i skomentuj