Czwartek, 21 września 2017

Dr Patey: Wokół Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Rzezi Wołyńskiej

Opublikowano: 15 lipca 2017 05:21:16
Podziel się i skomentuj

11 lipca w Warszawie pod Pomnikiem upamiętniającym ofiary Zbrodni Wołyńskiej OUN-UPA grupa polskich narodowców i przedstawicieli Korpusu Narodowego Azow złożyła wieńce i kwiaty w hołdzie pomordowanym Polakom. Krótkie wystąpienia mieli Vlad Kovalczuk z Korpusu Narodowego i Mariusz Patey z Instytutu im. Romana Rybarskiego. Vlad Kovalczuk wyrażając żal, że ta tragedia miała miejsce, stwierdził jednocześnie, że Polacy i Ukraińcy nie są skazani na wrogość. Zmienić historii nie możemy, ale powinniśmy zrobić wszystko, by nasze narody potrafiły w pokoju współpracować. To leży w interesie dzisiejszych i przyszłych pokoleń Polaków i Ukraińców. Historia uczy, że na podziałach i wzajemnej wrogości korzystają inni.

Dr Patey: Wokół Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Rzezi Wołyńskiej

Mariusz Patey stwierdził, że polskie środowiska narodowe, które reprezentuje nie winią wszystkich Ukraińców za ludobójstwo Wołynia i Galicji Wschodniej, ale tych co te zbrodnie planowali i je przeprowadzali. Z rąk szowinistów ukraińskich ginęli też ci Ukraińcy, którzy pomagali Polakom, ginęli też ci co nie zgadzali się z linią polityczną OUN-B. Nie należy się odwracać od tych Ukraińców, którzy chcą z Polakami pojednania w prawdzie. Są niestety ośrodki które nie chciałyby, aby dziś do głębszej współpracy polsko ukraińskiej doszło. Wiele się robi, by po obu stronach granicy by rozpaliły się negatywne emocje. Prawda nawet najgorsza jest najlepszą bronią przed tymi, co nie chcą dziś współpracy między naszymi państwami. Dr Patey podziękował przedstawicielom Azova za przybycie w ten Dzień i odwagę cywilną.

Rzeczywiście widzimy na Ukrainie silne trendy włączania etosu UPA w budowanie mitu narodowotwórczego. Nawet nie przejawiający anty-polskich uprzedzeń działacze Azova brali udział w uroczystościach rocznicowych z okazji urodzin Romana Szuchewycza odbywających się w wielu ukraińskich miastach. W Polsce jest konsensus co do tego, że ci którzy mordowali polskie kobiety i dzieci nie powinni być w panteonie narodowym. Nie ma zgody, by usprawiedliwiać niegodziwości zasadą: “cel uświęca środki”. Trudno wielu Polakom pogodzić się z postawą, w której jednocześnie uznaje się inspiratora, współsprawcę brutalnych czystek etnicznych za bohatera a z drugiej wyraża żal za jego uczynki. Takie gesty jak ten z 11 lipca to jednak krok w dobrym kierunku ku ustaleniu wspólnej platformy wartości.

Można zrozumieć,że chęć znalezienia odniesień historycznych dla współczesnej walki z Rosją a może i inspiracje tych sił które chcą ukraiński wysiłek przekierowania kraju na wektor zachodni skompromitować wyraźnie wzmocniły zainteresowanie OUN, UPA i ich przywódcami: Stepanem Banderą i Romanem Szuchewyczem. Z punktu widzenia przyjaciół Ukrainy w Polsce te postacie tworzą olbrzymi koszt polityczny wszystkim, którzy chcą pomóc Ukrainie.
Jakże jednak trudno wyrzec się bohaterów, którzy kierując się swoiście rozumianym dobrem narodu czy ojczyzny dopuszczali się rzeczy strasznych niech świadczy przykład z naszego podwórka.. Czy odbierzemy ulice Stefanowi Czarnieckiemu, wybitnemu wodzowi z okresu Potopu Szwedzkiego, a jednocześnie sprawcy okrutnych pacyfikacji ludności cywilnej na Ukrainie? Czy nasze narodowe środowiska zażądają zburzenia upamiętnień Józefa Zadzierskiego “ Wołyniaka”, czy Marianowi Gołębiewskiemu “Korabowi” odmówią tablicy? Byli zaangażowanymi pełnymi poświęcenia żołnierzami polskiego podziemia niepodległościowego, ale jednocześnie dokonywali okrutnych akcji prewencyjnych czy odwetowych, w których ginęły ukraińskie dzieci.

U innych naszych sąsiadów nie jest lepiej, na Białorusi kwitnie kult czasów sowieckich, czci się się morderców z CzK a NKWD-ziści są w panteonie narodowym. W Rosji buduje się pomniki Aleksandrowi Suworowowi sprawcy okrutnej rzezi Pragi z 1794 r, czy Michaiłowi Murawjowowi o przydomku “Wieszatiel”. Stawia się też upamiętnienia zasłużonym NKWD-zistom np. w Smoleńsku….

Niemcy otwarcie chwalą żelaznego kanclerza Otto Bismarcka, a nawet niektórzy naziści tylnymi drzwiami przeciskają się do panteonu bohaterów, że wspomnę Clausa von Stauffenberga. Czesi czczą pamięć Jozefa Snejderka . oskarżonego o zbrodnie na Polakach w wojnie napastniczej 1919 r A może uznać, że w polityce trudno o moralność, są jednak interesy i w chłodnej kalkulacji warto jednak współpracować z sąsiadem, który może nie jest taki jakbyśmy sobie tego życzyli? Ci bowiem nienawidzący bardziej swych wrogów niż kochający swój naród mogą więcej szkód interesom narodu poczynić niż pożytku? Autor stanowczo przychyla się do tezy, że w polityce muszą być respektowane podstawowe zasady moralne. Gdy ich nie staje pojawiają się demony wojny i pożogi. Potrzebny jest jednak pragmatyzm w stosunkach z naszymi sąsiadami i otwarcie na dialog i współpracę w obszarach, które mogą być dla nas korzystne.
Powinniśmy działać na rzecz wzmocnienia naszego państwa. Mamy bowiem dbać o przyszłość naszych dzieci, by otrzymały od nas w spadku bezpieczną niepodległa i dostatnią ojczyznę.

Dla rozwoju naszej gospodarki potrzebne nam są surowce energetyczne z Rosji, niemiecki rynek zbytu i kapitały a geografia i własne duże zużycie czyni Ukrainę atrakcyjnego partnera dla projektów dających możliwość dywersyfikacji dostaw gazu i ropy naftowej, zbudowania bardziej konkurencyjnego rynku z korzyścią dla Polaków i polskich przedsiębiorstw. Polityka emocji, choćby uzasadnionych postulatów popartych racjami moralnymi, prowadzona bez analizy skutków może przynieść niezamierzone, nie zawsze dla nas dobre rezultaty..

Przykład z niedalekiej przeszłości. Na Podkarpaciu ktoś stawiał na cmentarzach prawosławnych w latach 90 tych pomniki upamiętniające poległych bojowników UPA. Na marginesie, można postawić pytanie kto je finansował i dlaczego wtedy polskie samorządy przyzwalały na takie działania i nie demontowały ich zaraz po pojawieniu się. Dziś, jednak, kierowani słusznym wzmożeniem patriotycznym działacze obalili upamiętnienie poległych bojowników UPA w Hruszowicach... Należy wskazać skutki poczynań tych co bardziej nienawidzą upowców niż kochają Polskę.
Dały ich dziąłania pretekst szefowi ukraińskiego IPN Wołodymyrowi Wiatrowyczowi do wstrzymania ekshumacji polskich ofiar UPA. Dalsze stawianie upamiętnień miejsc kaźni Polaków stoją pod znakiem zapytania. Polska nie ma niestety żadnych instrumentów nacisku w tej sprawie poza perswazją. Ból i bezsilność rodzin pomordowanych, ich sytuacja nie była zapewne przedmiotem refleksji inicjatorów tej akcji…

Właśnie płk. AK-WiN Marian Gołębiewski w 1946 r. więcej zrobił dla ochrony ludności cywilnej jednym podpisem układu z UPA niż swymi krwawymi akcjami odwetowymi. Polaków i Ukraińców dziś nie dzieli geopolityka, a łączą synergie współpracy. Są Ukraińcy, którzy wbrew stereotypom potrafią wykazywać empatię dla naszej wrażliwości historycznej i z tymi warto nie tylko rozmawiać, ale ich wspierać. Są też tacy co rozumiejąc nasze racje nie mogą się wyrzec kontrowersyjnych “bohaterów”. Czy w naszym interesie jest zawieszenie rozmów z nimi ? .

Wzajemne gesty i dialog ze stroną ukraińską może obniżać temperaturę negatywnych emocji na rzecz konstruktywnych działań. Historia konfliktu turecko-ormiańskiego pokazuje, że silne emocje, brak dialogu tworzy koszt dla obu stron…. Nawet jeśli nas obecnie dzieli świat wartości, przeszłość, to jednak dla przyszłości nie możemy się zamykać na współpracę z państwem, które może przyczynić się do wzrostu naszej konkurencyjności w rywalizacji europejskiej.

Dużo gorszym scenariuszem dla nas byłoby wyrzeczenie się Ukrainy aspiracji europejskich, niepodległościowych na rzecz duginowskiej wizji budowy wielkiego Imperium Euroazjatyckiego. Przed antypolską banderowską Ukrainą NATO nas obroni, ale przed nuklearnym mocarstwem już niekoniecznie….

Jak pisał w 1941 r. polski narodowiec Adam Doboszyński, który siedząc w sanacyjnych więzieniach spotykał się z ukraińskimi działaczami nacjonalistycznymi:

- “Przestając z Ukraińcami miałem zawsze nieodparte wrażenie swojskości. Czułem, że to ludzie ulepieni z tej samej gliny co i my, krewniacy spowinowaceni z nami pochodzeniem, dziejami i cywilizacją, bracia …. i z innej matki, bardziej wschodniej, ale z wspólnego pnia. Łączy nas krew wspólnie przelana nad rzeką Worsklą, pod Grunwaldem, Kłuszynem i Chocimiem i ostatnio pod Kijowem. Dzielą nas Żółte Wody i Beresteczko, Humań, rok 1918 i 1939. Dzieli nas moskiewski i pruski srebrnik. Dzielą nas krzywdy prawdziwe i urojone, dzielą nas ambicje obustronne, z których nasi wrogowie krzeszą iskry walki bratobójczej”

dr Mariusz Patey - prezes Instytutu im. Romana Rybarskiego

Podziel się i skomentuj