Środa, 16 sierpnia 2017

Lanuszny: Polska chcąc być silna musi uprawiać politykę suwerenną na każdej płaszczyźnie

Opublikowano: 10 stycznia 2017 07:58:32
Podziel się i skomentuj

Marian Kowalski zasugerował, że przybycie żołnierzy amerykańskich do Polski jest spełnieniem marzeń Żołnierzy Wyklętych (sic!) - powołując się na przypadek Brygady Świętokrzyskiej. Nikt nie kwestionuje, że część przywódców podziemia niepodległościowego liczyło na kolejny konflikt mocarstw (zachód vs ZSRS), na którym Polska mogłaby odzyskać suwerenność. Bo to właśnie Wolna i Niepodległa Polska była marzeniem Żołnierzy Wyklętych, a nie stacjonowanie obcych wojsk w Polsce. Stosowanie takiej prymitywnej sofistyki przez Kowalskiego urąga żołnierzom podziemia niepodległościowego i ich dziedzictwu.

Lanuszny: Polska chcąc być silna musi uprawiać politykę suwerenną na każdej płaszczyźnie

Warto przy tym pamiętać jeszcze o kilku innych, ważnych kwestiach.

1. Na konferencji w Teheranie (1943 r.) i Jałcie (1945 r.) amerykański prezydent Franklin Delano Roosevelt nie sprzeciwiał się oddaniu Kresów Wschodnich Stalinowi oraz samej Polski powojennej pod protektorat sowiecki. Pamiętać też należy, iż prezydent amerykański także wręcz oszukiwał polski rząd na emigracji w sprawie granic i statusu Polski po wojnie. Powodem tego były głosy wyborcze Polonii amerykańskiej, w czasie kiedy Roosevelt ubiegał się trzecią kadencję. Po wyborze na prezydenta w listopadzie 1944 r. Roosevelt nie musiał już ukrywać swoich intencji wobec Polski i jej granic wschodnich, uznając de facto to co zostało wypracowane na konferencji teherańskiej. Był to cios w politykę ówczesnego premiera na emigracji Stanisława Mikołajczaka. Dzisiejsze opinie o Roosevelcie, iż był pod wpływem Stalina i nie znał się na Europie środkowej nie zmieniają faktu, że jako przywódca mocarstwa, nie wywiązał się politycznie wobec mniejszych sojuszników koalicji antyhitlerowskiej. Trzeba sobie jasno powiedzieć - decyzje USA i Wielkiej Brytanii wobec Polski w dużej mierze miały wpływ na to w jakiej tragicznej sytuacji znalazło się polskie podziemie niepodległościowe po upadku III Rzeszy.

2. W polskiej historii kilkukrotnie stacjonowały obce wojska.m (Sejm Niemy, zabory, PRL) i nigdy to był powód do dumy oraz nie stawiał Polski na arenie międzynarodowej jako podmiotu politycznego. Polska po 1989 r, wspierała USA w ich nonsensownych i krwawych wojnach, za które nie otrzymaliśmy nic, ani politycznie, ani militarnie. Skutki zrzuconych amerykańskich bomb na Bagdad, Kabul, Belgrad czy Trypolis odczuwamy także w Europie (kryzys imigracyjny i jego skutki).
3. Warto też pamiętać, analizując niestabilną sytuację na Bliskim Wschodzie kto jest największym wrogiem USA, a kto sojusznikiem.
Po stronie USA jest najbardziej wahhabickie państwo muzułmańskie - Arabia Saudyjska oraz Izrael, dla którego Państwo Islamskie nie jest pierwszorzędnym problemem. Taka układanka daje do myślenia. Po drugiej stronie jest Iran oraz Syria, które USA uznają za państwa "osi zła", nie bacząc na to, że fundamentalizm islamski w tych krajach jest zwalczany, a Iran wyrasta na lidera regionu co jest nie na rękę właśnie Izraelowi i Arabii Saudyjskiej.

Polska chcąc być silna musi uprawiać politykę suwerenną na każdej płaszczyźnie, także oczywiście współpracując z innymi państwami, ale na zasadach partnerskich i w myśl - "coś za coś". Obecność obcych wojsk jednie robi z nas państwo frontowe. Interes militarny Polski to jest przede wszystkim unowocześnianie potencjału zbrojeniowego ( min. bomba atomowa) oraz bojowego. Polityka zagraniczna powinna być wielowektorowa oraz oparta na zasadzie "stałych interesów", a nie "stałych sojuszników". Ktoś kto uznaje oparcie się na jednym mocarstwie (niezależnie czy jest to Rosja czy USA) wpisuje się w demoliberalny i szkodliwy nurt polityki zagranicznej, który drenuje Polskę od 1989 r. Dotyczy to zarówno rządzących, jak i egzotycznych oraz niszowych pseudokomentatorów politycznych ze wschodniej Polski.

Jacek Lanuszny

Podziel się i skomentuj