Poniedziałek, 16 stycznia 2017

Kazimierz Mirecki: Narodowo-Ludowa Organizacja Wojskowa

Opublikowano: 27 grudnia 2016 10:08:59
Podziel się i skomentuj

Nareszcie, prawie po dwu miesiacach pracy na własną rękę udało mi się nawiązać potrzebne kontakty. Kolega Jan Baranek ułatwił mi spotkanie z prof.dr. Karolem Stojanowskim, o którym już wiedziałem, że był twórcą tajnej) organizacji wojskowej, Narodowo - Ludowej Organizacji Wojskowej - NLOW. W zburzonej Warszawie, w na pół zniszczonej i jeszcze nieuporządkowanej kamienicy w Alejach Jerozolimskich inny nasz kolega, znany działacz młodzieżowy mgr Jerzy Grabowski założył niewielki sklepik towarów mieszanych. Sklep ten spełniał podwójną rolę, po pierwsze chronił jego właściciela przed wywózką. Posiadanie bowiem własnego, choćby najmniejszego warsztatu pracy w tym okresie było przez władze okupacyjne jeszcze respektowane. Drugą, o wiele ważniejszą funkcję, którą sklep ten spełniał było uruchomienie przy nim punktu łączności organizacyjnej na cały kraj. W sklepiku za przepierzeniem z dykty urzędował po kilka godzin dziennie prof. Stojanowski.

Po serdecznym przywitaniu poprosił mnie profesor o informacje z terenu. Moim relacjom przysłuchiwał się z dużym zainteresowaniem, od czasu do czasu rzucał pytania świadczące o tym, że znał teren i nieobce mu były stosunki, jakie panowały na wsi w Małopolsce środkowej, której w danej chwili byłem przedstawicielem. Następnie jako komendant główny NLOW w ogólnych zarysach zapoznał mnie z celami i założeniami nowo powstałej organizacji.
Trzeba pamiętać, że przyszło nam żyć i działać w trudnych i niezwykłych okolicznościach. Wojna, która toczyła się na ziemiach Polski, a którą obecnie przenieśliśmy w podziemie jest niczym innym, jak walką z największym naszym wrogiem, walką prowadzoną o istnienie naszego narodu. Dalej, musimy stale pamiętać, co by się stało z narodem polskim, gdyby Niemcy wojnę wygrali. Na nas, na uświadomionej warstwie narodu spoczywał obowiązek prowadzenia bezwzględnej walki - myśmy tę walkę podjęli.
Po krótkiej dyskusji, w której raczej ja zadawałem pytania nastąpił uroczysty moment złożenia przeze mnie przysięgi - składałem ją nie bez pewnego wzruszenia. Następnie omówiliśmy już sprawy czysto techniczne dotyczące naszej organizacji.

Kazimierz Mirecki: Narodowo-Ludowa Organizacja Wojskowa
Karol Stojanowski i członkowie Stronnictwa Narodowego

W strukturze organizacyjnej Narodowo-Łudosej Organizacji Wojskowej przyjęto następującą nomenklaturę: Komenda Główna, Okręgi i powiaty, a szczegółowe instrukcje określały zasięg i podział organizacyjno-terytorialny. Niespodziewanie dla mnie prof. Stojanowski zaproponował mi stanowisko komendanta okręgu NLOW - zaznaczył przy tym, że w naszej organizacji przyjęto zasadę jednokierunkowej pracy, tzn., że każdy komendant okręgu NLOW jest równocześnie prezesem Zarządu Okręgu Stronnictwa Narodowego.
Toteż zgodnie z ustalonymi przez Komendę Główną NLOW zasadami wszyscy członkowie NLOW stawali się automatycznie członkami Stronnictwa Narodowego. Na mój wniosek został stworzony zupełnie nowy okręg, obejmujący chwilowo 6 powiatów, a to: Nisko, Stalowa Wola, Kolbuszowo i Tarnobrzeg leżące w widłach Wisły i Sanu oraz dwa sąsiednie powiaty Biłgoraj i Janów Lubelski. Nazwa Okręgu COP bardziej była nam znana od późniejszej nazwy Okręg Rzeszowski. Powiaty te bowiem leżały na terenie powstałego kilka lat przed wojną Centralnego Okręgu Przemysłowego. Wprawdzie nasz ruch oporu trzymał się dawnego, tj. przedwojennego podziału administracyjnego, jednakże projekt utworzenia okręgu w ramach tych 5-ciu powiatów uzasadniłem następująco: w czasie kampanii wrześniowej 1939 r. i bezpośrednio po kampanii przebywałem na tych terenach i byłem świadkiem wycofującej się w rozsypce naszej armii. Tereny te były bogate w lasy, wśród których dominowały rozległe rezerwaty leśne dawnych puszcz Sandomierskiej i Solskiej. W lasach tych żołnierz polski potrafił utrzymać się względnie najdłużej, a następnie, już w sytuacji bez wyjścia rzucał broń, ale najczęściej przekazywał tę broń do przechowania miejscowej ludności. Trzeba pamiętać, że od samego początku powstawania konspiracyjne komórki wojskowe w swych założeniach miały na celu przygotowanie się do walki zbrojnej z okupantem. Z uwagi więc na duże ilości porzuconej broni, w przechowywaniu której również brałem udział oraz z uwagi na dogodny teren wydawało mi się, że właśnie w wypadku akcji zbrojnej tereny te odegrają pierwszorzędną rolę.

Czas pokazał, że przewidywania były słuszne. W latach następnych
lasy naszego Okręgu były terenem zaciętych walk z Niemcami, prowadzonych prawie każdego dnia przez oddziały partyzanckie, spośród których wyróżniał się oddział partyzancki NOW Ojca Jana. Umówiłem się z prof. Stojanowskim jeszcze na drugi dzień, w czasie tego spotkania poznałem niektórych członków Komendy Głównej, jak również kolegów kierowników poszczególnych wydziałów.
Do Komendy Głównej NLOW wchodzili: prof. Stojanowski jako twórca i kierownik organizacji, następnie członkowie: mec.Kazimierz Kowalski, prof.dr Ludwik Jaxa-Bykowsfci, Jan Matłachowski, bracia Szymon i ksiądz Michał Poradowsccy, Ryszard Szczęsny, Jan Barański, Jan Kornas, Edmund Gliński, Jerzy Grabowski, Wacław Lipski i inni.

Przy tej okazji odwiedziłem kilku kolegów, którzy przydzieleni do różnych formacji wojskowych zaczęli po klęsce wrześniowej wracać do Warszawy. Jedną noc spędziłem u kolegi mgr. Tadeusza Kaszubskiego, znanego działacza z terenu Lublina, którego ojciec był radnym miasta Warszawy. W mieszkaniu Kaszubskich spotkałem kolegów Wacława Lipskiego i Zbigniewa Zaremskiego, którzy należeli już do NLOW.
Drugą z kolei noc spędziłem w mieszkaniu młodego ale już wybitnego działacza narodowego Ryszarda Szczęsnego. Razem z Janem Barańskim spaliśmy na podłodze, a na jednym łóżku w nieopalanym
mieszkaniu spoczywał Szczęsny lecząc rany odniesione w czasie bohaterskiej obrony Warszawy. Żywy temperament Szczę- snego oraz duże poczucie humoru stworzyły miłą i serdeczną atmosferę koleżeńską. Przegadaliśmy prawie całą noc. Szczęsny ciekawie, na swój sposób interpretował wizję najbliższej przyszłości - w przeciwieństwie do innych ówczesnych polityków przepowiadał długą wojnę, a półżartem dodawał, że najgorzej będzie przyzwyczaić się do pierwszych 5-ciu lat. Szczęsny, w naszym ruchu reprezentował typ bojowego działacza. Walkę zbrojną uważał jako cel sam w sobie, ale przywiązywał dużą wagę do zorganizowania na odpowiednio wysokim poziomie wydziału propagandy. Jeszcze na łóżku szpitalnym, trawiony gorączką marzył o stworzeniu podziemnego pisma. Wydawany w kilka miesięcy później tygodnik "Walka" był dziełem jego oraz B. Glińskiego. Szatę zewnętrzną i samą nazwę "Walka" również im zawdzięczała. Ich dziełem też było uruchomienie tajnej drukarni. W poszukiwaniu lokalu, w jego urządzeniu wydatnie i ofiarnie pomagała im mecenasowa Władysława Stroynowska.

Około południa do mieszkania Szczęsnego przyszedł Jan Kornas, ostatni prezes Młodzieży Wszechpolskiej we Lwowie. Teraz już w czwórkę omawialiśmy sprawy naszej organizacji, a zainteresowania nasze głównie streszczały się w tym, czy nasi działacze, tworzący naczelne władze naszej nowej organizacji staną na wysokości zadania i czy spełnią pokładane w nich nadzieje.
Stwierdziliśmy obiektywnie, że byli to znani działacze polityczni naszego obozu, którzy w trudnych okresach wykazywali nie tylko wolę walki, ale w pracy na oo dzień odznaczali się dużą energią i ruchliwością. Nas młodych fascynowała przede wszystkim osoba kierownika zespołu najwyższej naszej władzy prof. dr. Stojanowskiego. W naszej opinii Stojanowski reprezentował typ działacza, którego osobowość zapewniała wysoki poziom i to zarówno moralny, jak i ideowy oraz intelektualny i kulturalny. Po kilku dniach pobytu w Warszawie, spędzonych naprawdę owocnie, zadowolony wracałem do domu. Cieszyłem się z nawiązania kontaktów z poważną, bo z prawdziwego zdarzenia organizacją, działającą w skali ogólnokrajowej. Od tej pory nie byliśmy już sami, a otrzymane instrukcje i ogólne wskazania były zachętą i impulsem do tym większej pracy organizacyjnej na nowo powstałym terenie.

fragm. pracy "Narodowa Organizacja Wojskowa w COP-ie"

---------

NLOW powstała w październiku 1939 r. w Warszawie, po nieuznaniu legalności październikowej narady aktywu Stronnictwa Narodowego. Jej założycielami byli działacze SN z dawnej frakcji młodych Jędrzeja Giertycha i Kazimierza Kowalskiego: Karol Stojanowski i Jan Matłachowski. Skupili oni początkowo wokół siebie grupę narodowców, do której należeli m.in.: Kazimierz Kowalski, Szymon Poradowski, Michał Poradowski, Ludwik Jaxa-Bykowski, Jan Barański, Jerzy Grabowski, Edmund Gliński, Jan Kornas, Jan Kornas, Wacław Lipski, Ryszard Szczęsny. Powodami utworzenia odrębnej narodowej organizacji konspiracyjnej były prawdopodobnie stare podziały frakcyjne oraz bezkompromisowy stosunek do Służby Zwycięstwu Polski i następnie Związku Walki Zbrojnej. Zimą 1940 r. próbowano połączyć się z grupą Szańca, jednak nic z tego nie wyszło. W listopadzie 1942 r. porozumieli się ze Związkiem Jaszczurczym i przeciwnikami scalenia Narodowej Organizacji Wojskowej z Armią Krajową tworząc Narodowe Siły Zbrojne. Organem NLOW było „Państwo Narodowe”.

NLOW miała charakter polityczno-wojskowy, tzn. łączyła atrybuty administracji państwowej z władzą partyjną i działalnością zbrojną. Jej przywódca był jednocześnie przewidywany na przyszłego naczelnika państwa. Byli przeciwnikami porozumienia z organizacjami sanacyjnymi. Przyszła Polska miała być państwem monopartyjnym i zmilitaryzowanym, opartym na religii katolickiej. W polityce zagranicznej postulowano antyniemiecki sojusz z niekomunistyczną Rosją.

Podziel się i skomentuj