Poniedziałek, 16 stycznia 2017

Miguel Primo de Rivera – niespotykanie łagodny dyktator

Opublikowano: 25 grudnia 2016 07:55:40
Podziel się i skomentuj

Autorytarne rządy generała Franco są zagadnieniem popularnym i dobrze zbadanym przez historyków. Nieco po macoszemu traktuje się jednak pierwszego z dwudziestowiecznych hiszpańskich dyktatorów. Był nim generał Miguel Primo de Rivera. Od jego dojścia do władzy mija właśnie dziewięćdziesiąt lat.

Już od początku XIX wieku Hiszpania była krajem politycznie niestabilnym. Siły liberalnego dworu w Madrycie zmagały się z karlistami – zwolennikami tradycjonalistycznej monarchii i lokalnych przywilejów. Napięcia te znalazły wyraz w trzech wojnach domowych, tzw. wojnach karlistowskich. Dowódcy wojskowi często przeprowadzali zamachy stanu, po których sami obejmowali władzę. Po jednym z takich pronunciamentos w 1873 roku ustanowiono nawet na krótko republikę, jednak już rok później kolejny przewrót przywrócił monarchię. Kryzys wewnętrzny zbiegł się z upadkiem hiszpańskiego imperium kolonialnego, przypieczętowanym przez przegraną wojnę ze Stanami Zjednoczonymi w roku 1898. Na domiar złego modernizacja społeczna i gospodarcza kraju przebiegała nad wyraz powolnie i opornie. Duży problem stanowił nierównomierny rozwój kraju – w Katalonii budowano fabryki, a w Kraju Basków kopalnie, podczas gdy reszta kraju pozostawała głównie rolnicza. Robotnicy narzekali na niskie płace i złe warunki pracy, ludność wiejska cierpiała z powodu braku ziemi, natomiast wśród warstw wyższych coraz popularniejszą postawą stawał się antyklerykalizm.

W czasie pierwszej wojny światowej Hiszpania pozostała neutralna, co jednak nie zapobiegło temu, że po zakończeniu konfliktu państwo pogrążyło się w dotkliwym kryzysie gospodarczym i politycznym. W takiej sytuacji w roku 1923 władzę objął generał Miguel Primo de Rivera (1870–1930), który sprawował dość łagodne rządy autorytarne aż do roku 1930.

Miguel Primo de Rivera – niespotykanie łagodny dyktator
Miguel Primo De Rivera w otoczeniu swoich oficerów, siedzi w środku

Początki kariery

Don Miguel Primo de Rivera y Obraneja, drugi markiz Estella, dwudziesty drugi hrabia Sobremonte, kawaler Calatrava przyszedł na świat 8 stycznia 1870 roku w Jerez de la Frontera, w należącej do klasy posiadaczy ziemskich rodzinie wojskowej – ojciec był emerytowanym pułkownikiem; także wuj służył w armii i był uczestnikiem antyrepublikańskiego spisku w roku 1875. W młodości wiódł bynajmniej nie ascetyczny tryb życia charakterystyczny dla ówczesnej hiszpańskiej arystokracji. W roku 1884 ukończył akademię wojskową w Toledo, niedługo wcześniej zresztą utworzoną.

W toku swej kariery oficerskiej Primo de Rivera wziął udział w wojnach kolonialnych w Maroku oraz na Kubie i Filipinach, w kraju był natomiast dowódcą garnizonów w Walencji, Madrycie i Barcelonie. Największy rozgłos przyniósł udział w walkach toczonych z Berberami w położonym w północnym Maroku regionie Rif (stąd mówimy o Rifenach), podczas których odznaczył się jako dowódca, a także zabłysnął osobistą odwagą. Podczas działań zbrojnych przyszły dyktator doszedł do wniosku, że Hiszpania nie jest w stanie utrzymać swych posiadłości w północnej Afryce. Walki o tzw. Hiszpańskie Maroko kosztowały Madryt życie wielu żołnierzy i niemałą ilość pieniędzy. Dlatego też, zdaniem Primo de Rivery, jeśli nie było się w stanie utrzymać kolonii, należało się z nich po prostu wycofać.

Jak dla każdego Hiszpana ogromnym upokorzeniem dla markiza Estella była hańbiąca porażka ze Stanami Zjednoczonymi w wojnie roku 1898 i, będąca konsekwencją tej klęski, utrata Kuby i Filipin, oznaczająca symboliczny i faktyczny koniec hiszpańskiego imperium, nad którym niegdyś „nigdy nie zachodziło słońce”. Skutkiem wojny było również radykalne załamanie zaufania społeczeństwa do polityków i systemu parlamentarnego, który sprawiał wrażenie niewydolnego i niezdolnego do utrzymania spójności społecznej, stymulowania modernizacji społeczno-ekonomicznej oraz do zachowania choćby szczątków dawnej imperialnej chwały.

Po wojnie, w której kubańskim powstańcom udało się uzyskać niepodległość z wymierną pomocą Amerykanów, Primo de Rivera pracował w Ministerstwie Wojny, którego pracownikiem był wówczas również jego wuj Fernando (pierwszy markiz Estella). W Madrycie zasłynął jednak przede wszystkim licznymi podbojami miłosnymi. Beztroskie życie kawalera dobiegło kresu w 1902 roku, kiedy to Miguel poślubił pochodzącą z Kuby Casildę Sáenz de Heredia. Małżeństwo było szczęśliwe i owocne (sześcioro dzieci), ale niestety krótkie – Casilda zmarła sześć lat później przy porodzie. Młody wdowiec służył później w hiszpańskich misjach wojskowych we Francji, Szwajcarii i Włoszech.

Przyspieszenie

Śmierć żony była dla Primo de Rivery wielką osobistą tragedią, ale właśnie w tym okresie jego kariera militarna nabrała prawdziwego rozpędu. W 1911, za zasługi w wojnie z Rifenami, otrzymał nominację generalską – jako pierwszy z absolwentów akademii w Toledo. Nie były to spokojne czasy dla Hiszpanii. Anarchiści oraz radykalni socjaliści ogłosili w Katalonii strajk generalny w sprzeciwie wobec poboru do wojska. Ruchy lewicowe domagały się znaczących przemian w kraju. Jednocześnie wybuchały rozruchy o podłożu antyklerykalnym, z paleniem kościołów czy klasztorów włącznie. Władza natomiast nie była zdolna do przeprowadzenia jakichkolwiek reform ani do uspokojenia nastrojów społecznych.

Trudności gospodarcze po zakończeniu I wojny światowej przyczyniły się do pogorszenia i tak ogromnie trudnej sytuacji. Prawdziwymi plagami były bezrobocie, strajki i bieda, a nikt nie miał konkretnych pomysłów na zaradzenie im. Jakby tego było mało, wielkim wstrząsem stała się druzgocąca klęska hiszpańskich żołnierzy w bitwie pod Annual w Maroku w lipcu roku 1921, kiedy to tubylcy wciągnęli ich w zasadzkę. Przez następne dwa lata deputowani do Kortezów domagali się pociągnięcia do odpowiedzialności winnych klęski. Kozła ofiarnego upatrywano w samym królu Alfonsie XIII, który miał naciskać na bezsensowne z militarnego punktu widzenia posunięcia, licząc na rychłe zwycięstwo. Domagano się także ukrócenia rażących nieprawidłowości w siłach zbrojnych.

Dyktator

Vicente Blasco Ibáñez (1867 - 1928) 13 września 1923 roku wojskowi pod dowództwem gen. Miguela Primo de Rivery obalili rząd, rozpoczynając tym samym okres dyktatury generała. Primo de Rivera ogłosił manifest, w którym – w kwiecistym stylu – wyjaśniał motywy przewrotu. Głosił on, że dotychczasowa klasa rządząca doprowadziła Hiszpanię do ruiny, gdyż dbano wyłącznie o własne interesy. Pucz został szybko uprawomocniony przez króla, który mianował jego przywódcę premierem.

Pomimo licznej opozycji lewicowej, dyktatura cieszyła się poparciem społecznym. Wielu Hiszpanów było po prostu zmęczonych ciągłymi politycznymi waśniami i trudnościami gospodarczymi. Dali oni kredyt zaufania temu, którego postrzegali jako silnego, popieranego przez wojsko przywódcę, w nadziei, że postawi on kraj na nogi. W swych wystąpieniach Primo de Rivera odwoływał się do patriotyzmu, zapewniał że jego dyktatura nie będzie trwać dłużej niż wymaga „posprzątanie” po poprzednikach oraz zapowiedział udział państwa w naprawie gospodarki i zaradzeniu problemom warstw pracowniczych.

Utworzono ośmioosobowy Dyrektoriat Wojskowy z samym dyktatorem jako przewodniczącym. Następnie Primo de Rivera wprowadził stan wojenny i usunął ze stanowisk w terenie cywilnych polityków, zastępując ich oficerami średnich rang. Gdy deputowani poskarżyli się królowi, ten odprawił ich z kwitkiem, zaś dyktator zawiesił konstytucję i rozwiązał Kortezy. Dyrektoriat rządził przez dwa i pół roku, do lutego 1926, następnie ustąpił miejsca gabinetowi złożonemu z cywilów. Rozpoczęły się również represje skierowane przeciw separatystom baskijskim i katalońskim. Taka polityka wzbudziła, mimo początkowych zastrzeżeń, entuzjazm wybitnego myśliciela Josego Ortegi y Gasseta, który uważał, że musi nastać kres „starej polityki”. Wszelako inni intelektualiści, jak np. Miguel Unnamuno czy Vicente Blasco Ibáñez, krytykowali reżim, w konsekwencji czego zostali nawet zmuszani do emigracji.

Pierwsze lata rządów Primo de Rivery były naznaczone sukcesami. Największym z nich było chyba pomyślne zakończenie wojny w Maroku. Jak już wcześniej wspomniałem, generał opowiadał się za wycofaniem wojsk z tej kolonii do czasu, gdy możliwe stanie się jej ponowne opanowanie. Zaczął nawet proces wycofywania żołnierzy hiszpańskich. W międzyczasie jednak Berberowie uderzyli na francuski kawałek Maroka, co doprowadziło do reakcji połączonych sił hiszpańsko-francuskich w roku 1925. Primo de Rivera osobiście przybył do Afryki, by wspomóc dowódców i podnieść morale żołnierzy. W 1927 roku opór Rifenów został ostatecznie złamany. Społeczeństwo hiszpańskie nader pozytywnie oceniło zakończenie wieloletniego konfliktu. Przemysłowcy oraz liberalna klasa średnia również pozytywnie przyjęli powołanie dyktatury. Liczono, że oznacza ona koniec okresu politycznego chaosu (Antony Beevor wylicza, że w latach 1917–1923 miały miejsce 23 poważne kryzysy gabinetowe i 30 mniejszych) i rozruchów, co bynajmniej nie sprzyjało prowadzeniu interesów. Żywiono też nadzieję, że świeżo upieczony dyktator, choć sam wywodzący się z rodziny posiadaczy ziemskich, przeprowadzi reformę rolną.

Praktyka rządzenia

Pochwalić należy wysiłki powzięte za czasów dyktatury w celu rozbudowy infrastruktury zapóźnionego ekonomicznie kraju. Kiedy Primo de Rivera obejmował władzę w Hiszpanii było zaledwie klika automobilów, a w roku 1930 państwo dysponowało już najlepszą siecią dróg w całej Europie. Chociaż prace nad barcelońską linią metra rozpoczęto wcześniej, jej inauguracja nastąpiła w roku 1924. Za sprawą nowego premiera realizowano plany rozwoju gospodarczego zakładające budowę zapór wodnych w celu wykorzystania siły wód rzecznych w energetyce, w szczególności na rzekach Ebro i Duero. Jest to okres w dziejach Hiszpanii, kiedy liczne obszary wiejskie po raz pierwszy zaznały dobrodziejstw elektryczności. Troską otaczano również kolej, co przełożyło się na wymierne zyski dla krajowego przemysłu opartego na żelazie i stali. Ogromnie wzrosła wymiana handlowa z zagranicą. Powszechnie stosowany był państwowy interwencjonizm mający bronić hiszpańskich producentów przed zagraniczną konkurencją, a głównym autorem tej protekcjonistycznej polityki był minister finansów Jose Calvo Sotelo, postać politycznie znacząca także po upadku dyktatury. Trudnym do przecenienia czynnikiem umożliwiającym ten boom ekonomiczny był porządek zaprowadzony przez Primo de Riverę. Przyczynił się on do ugruntowania stabilności i wzmocnienia instytucjonalnego otoczenia gospodarki.

Porządek ten opierał się w dużej mierze na działaniach mających poprawić byt pracowników. Wzorując się na rozwiązaniach wprowadzanych we Włoszech przez Mussoliniego, de Rivera zarządził współpracę pracodawców i pracobiorców w specjalnie zorganizowanych w tym celu korporacjach (w liczbie dwudziestu siedmiu), skupiających różne grupy zawodowe i gałęzie przemysłu. W ramach korporacji (hiszp. comites paritarios – komitety równej reprezentacji) negocjowano, pod nadzorem wyznaczonych przez państwo arbitrów, nad płacami oraz czasem i warunkami pracy. Należy zaznaczyć, że nigdy wcześniej hiszpańska klasa robotnicza nie miała porównywalnej możliwości wypowiedzenia się w dotyczących jej sprawach. Warto odnotować, że zarówno Partia Socjalistyczna, jak i związana z nią centrala związkowa UGT popierały politykę rządu w tej kwestii i uczestniczyły w pracach korporacji. Co więcej, sekretarz generalny UGT i późniejszy czołowy hiszpański polityk socjalistyczny Francisco Largo Caballero bezpośrednio uczestniczył w procesie tworzenia rad arbitrażowych w przedsiębiorstwach, co przez wielu innych przedstawicieli lewicy zostało odebrane jako karygodny oportunizm. Bez wątpienia można tu mówić o bardzo zręcznym posunięciu politycznym Primo de Rivery, który przeciągnął na swoją stronę umiarkowaną część obozu socjalistycznego, wzbudzając jednocześnie waśnie w łonie opozycji. Z nowych praw niezadowoleni byli pracodawcy, początkowo popierający generała po jego dojściu do władzy. Korporacje bowiem naprawdę interesowały się tym, jak odnoszą się oni do działających w ich zakładach związków. Calvo Sotelo zainicjował także program robót publicznych na ogromną skalę, finansując je z pożyczek, które zamierzano spłacić dzięki przewidywanym zwiększonym wpływom z podatków. W wyniku tych działań znacznie spadło bezrobocie.

Porządek ten miał oczywiście swoją cenę. Była nią dyktatura. Wprawdzie łagodna, ale wciąż dyktatura. Objawiało się ona w cenzurze, której poddawana była prasa, czy chociażby w zamknięciu El Ateneo – dyskusyjnego klubu literacko-politycznego cieszącego się największą estymą w kraju – w reakcji na krytykę ze strony intelektualistów. Największa centrala związkowa CNT, w której dominujące wpływy posiadali anarchiści, została zdelegalizowana, zaś strajki były brutalnie rozpędzane przy użyciu wojska. W ramach walki z separatyzmem posunięto się do prześladowania kultury katalońskiej. Nie wolno było używać języka katalońskiego podczas nabożeństw kościelnych, zakazano także narodowego tańca sardany. Ciemną stroną polityki gospodarczej rządu była duża inflacja, której skutki dotkliwiej odczuły uboższe warstwy społeczeństwa. Deficyt budżetowy uległ w latach 1925–29 podwojeniu. Na panewce spaliły także próby wzmocnienia pesety. Elektrownie wodne i autostrady budowano z prawdziwym rozmachem, czego skutkiem było ogromne marnotrawstwo środków. Mimo wszystko podkreślić należy, że były to najszybsze działania o charakterze industrializacyjno-modernizacyjnym w dziejach Hiszpanii.

Idee

W sferze aksjologicznej dyktaturę Miguela Primo de Rivery cechował paternalistyczny konserwatyzm. Prowadzona polityka była jednak na tyle reformistyczna, że w pewnych kwestiach budziła niechęć dwóch najbardziej zachowawczych sił w Hiszpanii – armii i Kościoła. De Rivera uważał, że jedną z najpilniejszych spraw jest konieczność przeprowadzenia reformy rolnej, sam jednak nigdy się na nią nie zdecydował, obawiając się konfliktu z wpływową warstwą właścicieli ziemskich.

Wypada uznać, że deklaracja de Rivery o tym, że jego dyktatura ma trwać jedynie tyle, ile będzie to konieczne, była szczera. Generał nie stworzył i nie dał legitymizacji żadnym instytucjom ani ruchom, które mogłyby kontynuować jego dzieło. Wydaje się, że uważał za stosowny powrót do konstytucji z roku 1876, tyle tylko że z zupełnie nową klasą polityczną, gdyż stara zawiodła na całej linii. Dużym problemem było jednak znalezienie odpowiedniego (tj. kompetentnego, nieskompromitowanego i cieszącego się powszechnym autorytetem) cywilnego przywódcy, który mógłby przejąć władzę od wojska. W 1923 roku rozpoczęto pracę nad powoływaniem Hiszpańskiej Unii Patriotycznej, która formalnie ukonstytuowała się w roku następnym. W zamierzeniach generała miała to być swoista „partia apolityczna”, której członkowie przedkładać będą interes państwa i narodu hiszpańskiego nad swój własny, co miało prowadzić do przejścia kraju do modelowej demokracji, w której opinia społeczeństwa będzie reprezentowana w sposób niezmącony. Przyznać trzeba, że brzmi to naiwnie. W dodatku Unia nie cieszyła się oszałamiającym poparciem, a potencjalni członkowie nie garnęli się, by wstępować w jej szeregi.

Trudno mówić o jakiejś skonkretyzowanej ideologii tej formacji, poza ogólnymi odwołaniami do patriotyzmu i katolicyzmu. Sama dyktatura opierała się bowiem nie na konkretnych założeniach doktrynalnych, lecz raczej na zadaniach które przed sobą stawiała, a należały do nich: ocalenie Hiszpanii z rąk zdyskredytowanej klasy politycznej, zaprowadzenie ładu i porządku, uzdrowienie finansów i uzdrowienie sytuacji gospodarczej oraz rozwiązanie kwestii Maroka. Powołana do życia formacja przypominała raczej swoisty front obywatelski, a nie partię wypracowującą program na podstawie doktryny wypływającej z ideologii. Niektórzy badacze sugerują, że generał myślał o powołaniu nowoczesnej siły prawicowej, zaś system polityczny miał być uzupełniony o koncesjonowaną partię socjalistyczną, reprezentującą świat pracy. Deklaracje dyktatora na ten temat były jednak na tyle nieliczne i mgławicowe, że ciężko formułować tu autorytatywne stwierdzenia. W latach 1928–1929 podjęto próbę reformy konstytucyjnej. Zwołano w tym celu Zgromadzenie Narodowe, wyłonione jednak nie z wyborów powszechnych, ale jako reprezentację zgromadzeń korporacyjnych. Przeważali w nim zwolennicy dyktatury. Proponowano poszerzenie kompetencji monarchy oraz władz centralnych, ale skończyło się na samych propozycjach. Postulowana reforma była zresztą szeroko krytykowana i nie zdobyła wielu zwolenników.

Koniec

Z czasem opozycja wobec rządów Miguela Primo de Rivery zaczęła rosnąć w siłę. Można zaryzykować stwierdzenie, że jego dojście do władzy ocaliło monarchię, bowiem ustalenia komisji parlamentarnej badającej kulisy klęski pod Annual byłyby najprawdopodobniej bardzo nieprzyjemne dla króla i armii. Jednak w ciągu kilku lat dyktator zaczął być przez Alfonsa XIII postrzegany jako kula u nogi. Coraz liczniejsza była opozycja skupiona w szeregach Sojuszu Republikańskiego – jak sama nazwa wskazuje – odrzucającego nie tylko dyktaturę generała, lecz także ideę monarchii w ogóle. Także wśród socjalistów i w szeregach UGT wzmagały się tendencje opozycyjne, choć wcześniej postawy względem reżimu Primo de Rivery były, jak już pisałem, zróżnicowane.

Rozgoryczony brakiem poparcia ze strony króla i armii Miguel Primo de Rivera podał się do dymisji 28 stycznia 1930 roku i wyjechał do Paryża, gdzie niedługo potem zmarł. Jak miało się niebawem okazać, panowanie Alfonsa XIII również zbliżało się do końca.

Jakim przywódcą był Miguel Primo de Rivera? Sprawował rządu dyktatorskie, aczkolwiek należy zaznaczyć, że była to dyktatura wyjątkowo łagodna w porównaniu z innymi dwudziestowiecznymi autorytaryzmami czy totalitaryzmami. Zmodernizował infrastrukturę i poprawił ekonomiczny byt wielu Hiszpanów, ale jego polityka gospodarcza miała też poważne minusy, z inflacją na czele. Zaprowadził ład w ogarniętej chaosem hiszpańskiej polityce, jednak nie utrzymał się on po zakończeniu jego rządów. Primo de Rivera nie był w stanie wyznaczyć następcy ani też oprzeć swego dorobku na stabilnych instytucjach, przez co jego osiągnięcia zostały szybko roztrwonione. Myślę, że jest to najpoważniejszy z zarzutów przeciwko niemu.

Michał Przeperski

Wybrana bibliografia:
Beevor A., Walka o Hiszpanię 1936–1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, tłum. H. Szczerkowska, Kraków 2009.
Chodakiewicz M. J., Zagrabiona pamięć: wojna domowa w Hiszpanii 1936–39, Warszawa 1997.
Gola B., Ryszka F., Hiszpania, Warszawa 1999.
Payne S.G., Pierwsza hiszpańska demokracja. Druga Republika (1931–1936), tłum. P. Skibiński, Warszawa 2009.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska

Źródło: histmag.org
Podziel się i skomentuj